Archiwum

Oaza Rodzin przy klasztorze Franciszkanów w Wieliczce

Rodzina

Dla jednych to temat filozoficznych rozważań i naukowych studiów, ale dla większości to życie na co dzień. Dziś kiedy w wielu środowiskach robi się wszystko, by ten temat był mylnie rozumiany, zafałszowany trzeba nam – mnie osobiście, czynić wszystko by słowo RODZINA nie było brane w nawias, lecz został przywrócony mu piękny Boży blask.

Choć jestem zakonnikiem, nie miałem okazji wybrać sobie żony ani starać się o dzieci to jednak przyszedłem na świat w rodzinie i jestem członkiem rodziny wielodzietnej – bo franciszkańskiej. Co prawda z żadnym z moich braci nie łączą mnie więzy krwi to jednak, świadomość rodzinna jest bardzo mocna.

Wszędzie gdzie dane było mi posługiwać, we wszystkich grupach jak by się one nie nazywały miałem do czynienia z rodzinami. Gdy idę przez życie widzę piękne świadectwa małżonków i dzieci. Ale nie rzadko trafiają się destrukcyjne postawy wobec swojej jak i innych rodzin. Te zachowania są formą wołania o pomoc w sytuacji nie radzenia sobie z codziennymi problemami rodziny. Słowa „to mnie przerasta” w ustach rodziców powracają jak mantra narzucona zamiast codziennego rodzinnego pacierza. Często małżonkowie zwracają się do mnie „niech ojciec się pomodli za moją rodzinę, chyba się rozejdziemy. Nie umiemy sobie pomóc.” – zdanie, które jak kotwica rzucana by złapać stabilny grunt. Samobójcze czyny wielu małżeństw są krzykiem wołającym o pomoc jak również dowodem na to, że trzeba poruszyć Niebo i ziemię w obronie dzisiejszej rodzinny – zarówno tej w kryzysie, jak i tej, która funkcjonuje, by dać jej siny Boży fundament.

Są małżeństwa z którymi co wtorek o godz. 19.00 spotykamy się w salce, by dziękować Bogu za łaskę realizacji powołania w rodzinach. Modlimy się za nasze rodziny, ale i te, którym jest ciężko. Wspólne uwielbianie Boga, śpiew, adoracja Najświętszego Sakramentu i Eucharystia dają siłę do pokonywania codziennych trudności. Nikt nie mówi, że gdy zaczniesz się modlić za swoją rodzinę od razu znikną problemy. Ale na pewno wiemy, że gdy na wspólnej modlitwie jest nas więcej to i Bóg jest pośród nas”. Wspólna modlitwa, podobne życie i codzienność są tym co zbliża ludzi do Boga i siebie. Na nowo daje sens i chęć do wstawania rano widząc uśmiechniętą małżonkę/małżonka i dzieci biegające po domu. I to jest właśnie Cud, kiedy to mocą Sakramentu małżeństwa rodzina na nowo staje się Domem w którym jest miejsce dla Boga, a na dłoniach małżonków na nowo pojawia się złota świecąca obrączka. Cuda się dzieją, kiedy my je dostrzegamy.

Z franciszkańskim pozdrowieniem POKÓJ i DOBRO
o. Błażej Sówka